poniedziałek, 10 września 2012

shopping

Nie lubię chodzić na zakupy. Za dużo rzeczy wpada mi w oko i ciężko powstrzymać się przed przekroczeniem wyznaczonego limitu gotówki. Wczoraj jakoś się udało, ale gdy tylko uzupełnię braki w portfelu wracam po sweterek z New Yorker'a, w którym się wczoraj zakochałam- był idealnie mięciutki i luźny, ale kosztował 150zł, a w moim portfelu już tyle wtedy nie było. Za to znalazłam świetne koszulki w H&M- długie i cieniutkie bokserki- obie przecenione na 20zł. Kupiłam upatrzone wcześniej moro legginsy w Pull&Bear oraz naprawdę zajebisty stanik w H&M- od kilku lat wierna byłam modelowi bardotki, ale potrzebowałam czegoś gładkiego, a taki był tylko push-up. Przymierzyłam go i okazał się świetny- ma ciekawie uformowane miseczki od środka, dzięki czemu cycki są idealnie uniesione i wypchnięte- ja się w nim czuje trochę dziwnie, jakby mi przez noc biust naprawdę sporo urósł xD Ale efekt jest niesamowity. Neonową koszulę z Orsay kupiłam na wyprzedaży już jakiś czas temu, ale nie miałam okazji nosić, więc spokojnie mogę ją zaliczyć do nowych nabytków. A do końca tygodnia powinna do mnie przyjść paczuszka z Iloko, nie mogę się doczekać:)


1 komentarz: